Parafia pw. Bożego Ciała w Siedlcach

Słowo na niedzielę

XII Niedziela Zwykła

 

Panie, ratuj!

 

Kilka lat temu, tuż przed decyzją, która miała na wiele lat zmienić moje życie, podczas pielgrzymki do Ziemi Świętej znalazłem się w Jerychu, na małym balkoniku wysuniętym nad skraj przepaści Góry Kuszenia. Mimowolnie cofnąłem się - przestrzeń pod nogami robiła wrażenie! I wtedy ktoś z przyjaciół powiedział słowa, które pamiętam do dziś: - Wiesz, jak Pan Bóg powołuje kogoś, by chodził po górach, najpierw robi mu test lęku wysokości…

Lubimy przebywać w „strefie komfortu”.Nawet jeśli towarzyszy temu podświadome czy świadome przekonanie o miernocie, która zaczyna ogarniać umysł czy serce, albo gdy zakłuje wyrzut sumienia przypominający o zakopanym talencie. Kurczowo trzymamy się przyzwyczajeń, ponieważ dają złudne poczucie bezpieczeństwa, konserwują stagnację - firewall infantylizmu, a zarazem jakiegoś dziecinnego „zagapienia” stanowi zaporę nie do pokonania. A niekiedy - sprytną ochronę przed potraktowaniem Boga „na poważnie”. I stąd konieczność terapii wstrząsowej, kryzysy. Pan Bóg je dopuszcza, ponieważ są integralnym elementem rozwoju. Potrzebne są momenty, o których wspomina dzisiejsza Ewangelia, gdy łódź - symbolizująca ludzkie życie, chrześcijaństwo, Kościół - zaczyna tonąć i gdy trzeba zawołać: - Panie, ratuj, ginę!

„Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże brak wam wiary!”. Nasz problem polega na tym, że zapominamy o Nim! Sami próbujemy rotować coś, czego ludzkimi siłami uratować się nie da.

Kryzysy - bycie na skraju przepaści - sprawiają, że zaczynamy pytać, szukać, tracimy pewność. Próbujemy „przekraczać progi”, ruszamy w drogę. I to jest najlepszy moment, by pozwolić się poprowadzić Temu, który sam nazwał się Drogą. Nawet jeśli zaboli, a szlak okaże się długi i stromy. Iluż spotkałem w życiu ludzi, którzy mówili: - Gdyby nie wypadek, nie spotkałbym Jezusa. Gdyby nie utrata pracy w korporacji, zapędziłbym się w wyścigu szczurów na śmierć. Gdyby nie choroba, moje grzechy, namiętności zadusiłyby mnie. Gdyby nie zmiana pracy, towarzystwa, moja żona już dawno nie byłaby ze mną.

„Chociażbym przechodził przez ciemną dolinę, zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną!” (Ps 23,4). To sedno naszej wiary.

 

 

Ks. Paweł Siedlanowski

(źródło: www.naszdziennik.pl)